Turcja – Pine Bay

We wrześniu przez cały tydzień przebywaliśmy w hotelu Pine Bay w okolicach tureckiego Kusadasi. Poniżej kilka moich spostrzeżeń dotyczących hotelu.

Pine Bay to niezwykle popularny hotel wśród turystów z Polski ze względu na klub dla dzieci, w którym odbywają się polskie animacje. Gigantyczny teren powoduje jednak, że nie jest to kolejna polska kolonia, gdzie stanowimy dominującą nację.

Położenie

To jeden z większych plusów hotelu. Przepięknie, na wzgórzu, z pięknymi widokami na zatokę. Minusem dla niektórych może być jednak pokonywanie sporych odległości na terenie obiektu oraz liczne, cżęsto strome przewyższenia. Dla nas z tego względu było idealnie. Spędzając nawet leniwy dzień na terenie obiektu, wychodziło nam samego chodzenia prawie 10 kilometrów przez cały dzień.

Bardzo dużym plusem jest również bliskość Kusadasi. Bezpośrednio pod hotelem co kilka minut zatrzymują się dolmusze. Przy aktualnych warunkach cenowych kurs do miasta kosztował nas niecałe 3 PLN (płatność w lirach). Z lotniska w Izmirze godzina jazdy.

Hotel

Obiekt składa się z budynku głównego oraz bungalowów. Rezerwowaliśmy budynek główny z widokiem na morze ze względu na pewniejszy, wyższy standard. Najtańsze pokoje w bungalowach. Tu można trafić różnie. Do atrakcji hotelowych – zwłaszcza części z Aqua Parkiem często bliżej z bungalowów. Według mnie bungalowy dużo bardziej malowniczo położone, często trzeba się mocno powspinać – spor nachylenie terenu. Mają jednak jedną wadę – można trafić na taki ładny, po remoncie, ale również taki pozostawiający trochę do życzenia.

W naszym pokoju w budynku głównym strasznie głośno buczała klimatyzacja. My jej nie używaliśmy, ale urządzenia znajdujące się nad sufitem mocno rezonowały. Przez pełne obłożenie we wrześniu nie za bardzo mogliśmy zmienić pokój. Kiedy drugiego dnia zaoferowano nam możliwość zmiany stwierdziliśmy, że w drugim pokoju buczy tylko trochę mniej. Nie chciało nam się przenosić gratów, więc stwierdziliśmy, że się przyzwyczaimy. Dokładnie tak było, trzeciego dnia zasypialiśmy całkowicie oswojeni z monotonnym buczeniem.

Największym plusem obiektem jest po prostu infrastruktura. Spokojniejszy hotel przy budynku głównym, łącznie z osobnym brodzikiem. Moc atrakcji na półwyspie, gdzie mocno waliła muzyka, organizowane były animacje, w tym animacje dla dzieciaków. Spory odcinek plaży, miejscami kamienie przy zejściu.

Widać nadgryzienie zębem czasu. Robi jednak bardzo pozytywne wrażenie i oceniam całokształt na tzw. 5 gwiazdek rodzinnych (nijak się ma z niektórymi 5* hotelami w Turcji).

Restauracje, bary, wyżywienie

Ważna rzecz w Turcji, bo jak wiadomo, większość osób żywi się tylko i wyłącznie w hotelu. Wystawiam wysoką ocenę za ilość, bo na każdym kroku było wszystkiego pełno. Przekąski miedzy posiłkami nie były od czapy – bardzo dobrej jakości pizza, kebab, surówki. Oczywiście hamburgery, hot dogi. Bardzo klimatycznym miejscem jest Efe Bar i tureckie gozleme (naleśnik z serem). Tam również z lodówek można było brać wodę oraz Ajran – popularny turecki napój (jogurt z wodą). Oczywiście był również serwowany w każdym hotelowym barze.

Restauracja główna w większości na dworze. W przypadku godziny 10:00 w porze śniadania oraz na kolacji potrafiło się korkować. Różnorodność wystarczająca, ale mało chociażby owoców. Oczywiście jak to w Turcji, duży nacisk na desery.Mimo tureckiego przepychu stwierdziliśmy, że bardziej odpowiadała nam kuchnia chociażby w zeszłym roku na Fuercie w R2 Pajara Beach.

Staraliśmy się unikać plastików, wieczorne drinki czy wino braliśmy w lampkach i szklankach i szliśmy z nimi do amfiteatru – tam w barze podawane było wszystko w plastiku.

Przez cały tydzień nikomu z nas nic nie dolegało, więc jedzenie było OK.

Rekreacja

Poza kilometrami nabijanymi podczas spacerowania po hotelowym terenie, fajną rzeczą jest ścieżka zdrowia znajdująca się na dole – między Pine Bay, a hotelem Tusan. Należy wyjść z obiektu i kierować się wzdłuż drogi w dół. Zaraz po prawej stronie ukaże nam się ciąg nieregularnej scieżki. Nawierzchnią jest czerwony piach (do tej pory wżarty w moje buty). Pętla ciągnie się po ogrodzenie hotelu Tusan. Po drodze siłownia, place zabaw, wiaty, grille. Kiedy biegałem, byłem w zasadzie jedynym porannym biegaczem, ale mnóstwo osób tutaj po prostu chodziło! Turcy przyjeżdżali tutaj w strojach sportowych, ze sportowymi zegarkami bądź włączonymi aplikacjami na telefonach i po prostu maszerowali.

Cała pętla liczy niecałe 2 kilometry. Jeśli ktoś nie ma zamiaru biec czy spacerować wzdłuż ulicy, ma faje miejsce na poruszanie się.

Zwłaszcza w okolicy weekendu Turcy przyjeżdżali tu całymi rodzinami, grillowali, dzieicakmi korzystały z placu zabaw.

Ogólnie

Pine Bay nie należy do kategorii luksusowych, tureckich hoteli. Nie będzie również dobrym pomysłem dla dorosłych czy młodszych par. Przeważają tu zdecydowanie rodziny z dziećmi. Oferuje dobry standard i przede wszystkim niesamowity teren dla rodzin. Ciężko się nudzić nawet podczas dłuższego pobytu. Jechaliśmy głównie pod kątem Zuzi i nie zawieliśmy się. To ona z wakacji wróciła po prostu najbardziej zadowolona 🙂

Podziel się wpisem
Podobne wpisy
Travelodge Poblenou Barcelona
Hotel Travelodge Poblenou
Nad jeziorem - Zarzecze
Nad Jeziorem w Zarzeczu
Hotel Bogart Mediolan
Hotel Bogart w Mediolanie

Zostaw komentarz

Twój komentarz

Imię
Twoja www