Egipt – będzie gorzej niż było?

Skąd takie stwierdzenie w tytule? Obserwując to co ostatnio dzieje się w Tunezji czy Egipcie śmiem twierdzić, że wielu mieszkańców zatęskni jeszcze za dawnymi, znienawidzonymi dyktatorami.

Wszyscy z fascynacją obserwowali i kibicowali arabskiej wiośnie, do grona klakierów dołączyła oczywiście cała plejada siewców demokracji w Polsce.  Takich bałwochwalczym traktowaniem demokracji można wyrządzić wiele szkody w krajach arabskich.

Polska, jak i inne kraje tzw. demoludów nie przeszły bezboleśnie przez okres transformacji. Uwłaszczanie się nomenklatury, raczkująca klasa polityczna oraz przestawienie się funkcjonowania państwa wiązało się z licznymi strajkami, buntami, blokowaniem ulic, później wysypywaniem zboża itp. Przeszliśmy to przede wszystkim dzięki świadomości społecznej, a także brakowi fanatyzmu religijnego. Od początku nawet ruchy prawicowe stawiały na świecki charakter państwa i oddzielenie go od Kościoła i ustanowienie konstytucji.

Tym tropem nie pójdą w najbliższym czasie kraje arabskie – Tunezja i Egipt. Ekstrema religijne są mocno zakorzenione i dobrze funkcjonują, a na tym tle co niektórzy są w stanie nawet popełnić samobójstwo.

Proces ubożenia społeczeństwa przez pewien czas był wliczony w koszty transformacji, jednak obserwując aktualne układy parlamentarne, widać, że najmocniej ścierają się właśnie frakcje religijne.

Autorytaryzm Ben Alego w Tunezji czy Hosniego Mubaraka w Egipcie siał nepotyzm oraz korupcję, jednak był gwarantem silnej władzy jednego człowieka. Niestety, z racji tradycji religijnych , byli najlepszymi gwarantami spokoju i bezpieczeństwa (dlatego piewcy “demokracji” USA z początku bronili Mubaraka).

Dzisiaj frakcje kłócą się o tak podstawowe rzeczy jak rozkład świąt państwowych czy za duże bądź za małe wpływy islamu na funkcjonowanie państwa.

Wczoraj ponownie doszło na tym tle do zamieszek w Kairze, liberalne oraz lewicowe środowiska apelowały o pluralizm w Radzie Konstytucyjnej, która przygotowuje projekt ustawy zasadniczej. Została całkowicie zdominowana przez islamistów, którym przewodzi prezydent kraju, Mohammed Mursi. To budzi uzasadnione obawy o związanie funkcjonowania państwa z religią, a to nigdy nie wróży niczego dobrego.

Frustracja rośnie, bo społeczeństwo ubożeje. Mimo, że tarcia odbywają się głównie w stolicach, to często przenosi się to na prowincje, jak ostatnie zamieszki wywołane na Djerbie, w znanym regionie turystycznym. Odbija się to znacząco na ruchu turystycznym – gałęzi, która zapewnia w tych krajach znaczne, systematyczne i całoroczne wpływy do budżetu.

Byłem ostrożny w wychwalaniu pod niebiosa rewolucjonistów, którzy obalali swoich dyktatorów. Dzisiaj widać, że w państwach o dużym poparciu dla ruchów religijnych w polityce w rodzaju Bractwa Muzułmańskiego, może grozić to katastrofą. Prawda bolesna, ale prawdziwa, zwłaszcza w odniesieniu do Egiptu – tam bardzo długooo nie będzie deomokracji na kształt ustrojów krajów europejskich. Czarny scenariusz – coraz większe pogrążanie się gospodarcze państw, dojście do władzy populistów, całkowity upadek turystyki… ?

Podziel się wpisem
Podobne wpisy
WIza
Bez wiz do Turcji!
2012
Podsumowanie roku 2012
Wnioski wizowe do Turcji tylko online, ale prostsze dla rodzin

Zostaw komentarz

Twój komentarz

Imię
Twoja www