Noworoczny trening

Sylwester z małym dzieckiem w domu ma niewątpliwą zaletę – noworoczny trening! To jedyny dzień w roku, gdy na dopołudniowym bieganiu możemy poczuć się jedynymi istotami na planecie.

Jakoś tak zawsze mam, że lubię robić rzeczy na przekór ogółowi. To samo dotyczy sylwestrowej nocy. Lampka lub dwie wina w zupełności mi wystarczają na uczczenie mijającego roku.

Dzięki temu można było rano wstać i rozpocząć pierwszy tegoroczny trening. Zawsze zresztą miło wspominam spacery czy treningi w Nowy Rok, gdyż jest to dzień, w którym można się w całości odciąć od zgiełku miasta, nawet w jego centrum!

Pojedyncze osoby spotykane głównie z okolicach kościołów i osiedlowych sklepów, gdzie w Nowy Rok można napić się kojącego piwka. Zerowy ruch samochodów, przez co swobodnie bez ciągłego zatrzymywania można biegać po mieście. W końcu, powietrze wolne od spalin oraz hałasu przejeżdżających pojazdów.

Pierwszy raz zakochałem się w Nowym Roku w 2012 roku, gdy na świat przychodziła Zuzia. Pamiętam samotny, noworoczny poranek na balkonie na „dymku”. W kolejnych dwóch latach bezwzględnie wykorzystywałem świąteczne dopołudnia na spacery czy treningi.

1 stycznia to również urodziny córy, co wiąże się z popołudniowymi odwiedzinami gości.

Dziś biegało się rewelacyjnie, choć na chodnikach była ślizgawka, a nogi rozjeżdżały się we wszystkie strony. Plusem były tu jednak puste ulice, którymi można było śmiało się przemieszczać. Przy 2 stopniach Celsjusza z każdą chwilą coraz bardziej wszystko topniało, a z noworocznego treningu wyszło długie, prawie 20 kilometrowe bieganie.

Biegowa sceneria 1 stycznia A.D. 2015 🙂 Ku pomyślności kolejnego, biegowego roku.

nowy-rok-01

nowy-rok-02

nowy-rok-03

Podziel się wpisem
Podobne wpisy
Kielecki Bieg Górski
Biegowy koniec 2015 roku, w myślach już 2016
Malutkie Run
Malutkie Run – mega kameralna, bardzo przyjemna impreza
Jurajskie bieganie w Żarkach

Zostaw komentarz

Twój komentarz

Imię
Twoja www