PZU Półmaraton Królewski

Podsumowanie sezonu biegowego

Końcówka roku – sezon zimowy, to nie bynajmniej słodkie lenistwo i odpoczynek od biegania, ale przede wszystkim okres spokojnego, relaksacyjnego treningu. Choć biegam z czystej przyjemności, to jednak sezon biegowy był dość obfity. Czas na małe podsumowania.

Mniej i bardziej regularnie biegam od końca 2012 roku. Dopiero rok 2014 był pierwszym, w którym skosztowałem smaku zawodów biegowych.

Wszystko zaczęło się od 9. Półmaratonu Warszawskiego, który odbył się w stolicy 29 marca 2014 roku. To wtedy złapałem prawdziwego bakcyla, a po zawodach wiedziałem, że celem na ten rok będzie warszawski maraton. W pierwszej w życiu „połówce” udało się ukończyć bieg w 1:43.

Dokładnie tydzień później odbył się w Częstochowie 6 Bieg Częstochowski. Po półmaratonie i małych problemach z nogą, odpuściłem bieganie. Pierwszym wyjściem był od razu start w częstochowskich zawodach, na które byłem już zapisany dużo wcześniej. Mimo wymagającej tasy, sprzyjała pogoda, a w swoich stronach udało mi się zrobić najlepszy tegoroczny wynik na 10 kilometrów – 44:27.

Później były spokojne treningi i odpoczynek od zawodów związany z problemami z lewą nogą. Całkowicie dałem sobie spokój z licznymi imprezami w okolicy przez cały maj i początek czerwca. Zawody w okolicy zacząłem ponownie odwiedzać z czerwcu, i tak od tego czasu udało się wystartować 2 razy w Kłobucku (10 km), Poraju (półmaraton), Żarkach (10 km), Bobolicach (18 km) oraz na częstochowskim City Cross. Na tydzień przed maratonem szybka Myszkowska Ósemka i bardzo przyjemne wspomnienia z wrześniowego biegania w stolicy.

Dwa tygodnie po maratonie pojawiłem się w Malutkich, gdzie rozgrywany był bardzo sympatyczny, przełajowy bieg na 10 kilometrów, a równy miesiąc po maratonie zaliczyłem I Półmaraton Królewski w Krakowie, który poprawił życiówkę na tym dystansie o blisko 6 minut.

PZU Półmaraton Królewski

11 Listopada Bieg Niepodległości w Warszawie, zaliczony na totalnym luzie, gdyż dopingowałem na trasie swoją żonę, dla której był to pierwszy start na takim dystansie.

Na zakończenie sezonu wypadł Bełchatów (15 km). Miał być Toruń (Półmaraton św. Mikołajów), ale z powodu choroby, trzeba było zostać w domu.

Podsumowanie

Łącznie w sezonie 2014 wystartowałem w 16 imprezach. Odliczając grudzień, a biorąc pod uwagę marzec, wyszło średnio 1,77 miesięcznie.  Koszt samych pakietów startowych wyniósł lekko ponad 600 PLN. Największym sukcesem i wydarzeniem był dla mnie Maraton Warszawski. Bardzo miło wspominam jednak wszystkie zawody, ale jedne z fajniejszych, zwłaszcza pod kątem trudności, były biegi w Bobolicach. Zaliczyłem tak zresztą dwa upadki – jeden przy wbieganiu na górę Zborów (korzeń), drugi przy szybkim zbiegu 🙂 Mam nadzieję, ze grupa Paleo w przyszłym roku powtórzy cykl imprez organizowanych na Jurze – świetna namiastka górskiego biegania.

W tym roku poza wyjazdami do Warszawy oraz raz do Krakowa (bez noclegu), bazowałem na imprezach organizowanych w najbliższej okolicy, czyli wszędzie tam, gdzie w dniu zawodów mogłem rano dojechać samochodem.

Plany na 2015?

Z pewnością sporo startów z większą ilością półmaratonów oraz biegów o charakterze przełajowym i zahaczającym o górskie. Celem będzie również złamania w maratonie czterech godzin. Pierwsza próba będzie miała miejsce w Krakowie podczas Cracovia Maraton 19 kwietnia 2015 r. Start potwierdzony i opłacony 🙂

Chciałbym zaliczyć więcej imprez poza najbliższą okolicą. Myślałem nawet wstępnie o półmaratonie w Żywcu na koniec marca oraz Wielkiej Pętli Izerskiej, imprezie, na którą bardzo chciałem jechać w mijającym sezonie. Być może przy odrobinie szczęścia i zgraniu wielu czynników, głównie czasowych, uda się pojawić gdzieś zagranicą.

Pozostaje tylko trenować, trzymać kciuki za dobrą dyspozycję oraz przede wszystkim za brak kontuzji!

Podziel się wpisem
Podobne wpisy
City Cross Częstochowa
Częstochowski cross
IV Kielecki Bieg Górski
IV Kielecki Bieg Górski
Nocny Wrocław Półmaraton
Nocne bieganie we Wrocławiu

Zostaw komentarz

Twój komentarz

Imię
Twoja www