Egipt zapłonie

Zła sytuacja w Egipcie będzie się pogłębiać. Dużo wskazywało na to, że ten rok może być przełomowy, teraz coraz więcej symptomów wskazuje na to, że może pogrążyć turystykę nad Morzem Czerwonym na wiele lat.

Nie od dzisiaj wiadomo, że turystyka w Egipcie to znaczna składowa całego PKB kraju. W 2013 roku stanowiła lekko ponad 11 procent, natomiast w poprzednich latach nawet 20%.  Egipcjanie założyli sobie ambitny plan, według którego w sezonie 2015 liczba turystów miałaby osiągnąć poziom z 2010 roku, czyli 14,7 miliona turystów.

Wiele symptomów wskazywało na systematyczny powrót wczasowiczów do Egiptu. Polskie biura podróży w okresie letniej przedsprzedaży oferowały bardzo niskie ceny wycieczek na Morze Czerwone. Według raportów Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, ceny w trakcie zaczęły rosnąć na skutek tak dużego zainteresowania.

Niedzielny zamach w Tabie – znanym kurorcie turystycznym, przekreśla jednak wiele. I choć pamięć ludzi, turystów jest krótka, to nie były to zwykłe zamieszki w Kairze czy strajk kontrolerów lotniczych. Zginęli ludzie, kilka osób zostało rannych. Ta wiadomość nie pozostanie bez znaczenia dla planujących swoje wakacje tym bardziej, że złe informacje roznoszą się zwykle z prędkością światła.

Nie ma bezpośredniego zagrożenia dla turystów w kurortach, stąd MSZ ostrzega jedynie przed podróżowaniem po kraju – samodzielnie oraz w zorganizowanych grupach. Utrzymujący się stan niepewności spowoduje, że kraj odczuje znaczne zmniejszenie wpływów z ruchu turystycznego. Gro zarobków dla miejscowej branży turystycznej generują wszelkiego typu wycieczki fakultatywne czy wycieczki objazdowe. Osoby, które będą korzystały z dobrodziejstw kurortów, i tak w dużej części będą się bały wyściubić nos poza hotelowy resort.

Kibicuję Egiptowi, gdyż ma swoją klientelę i grupy osób, które nie wyobrażają sobie życia bez wakacji w kraju faraonów. Obawiam się jednak,  że niestabilna sytuacja społeczna i ekonomiczna, częste zmiany przywództwa oraz bieda mogą się przyczyniać do braku widocznej poprawy. A to spowoduje, że kraj w końcu „zapłonie”, jeśli główna gałąź gospodarki znacząco bądź bardzo mocno wyhamuje.

Podziel się wpisem
Podobne wpisy
WIza
Bez wiz do Turcji!
Kupowanie wczasów przez internet
Sposób na sylwester
5 komentarzy
  • Odpowiedz

    Nie odważyłabym się w takiej sytuacji lecieć do Egiptu. Zbyt duże ryzyko…

  • Odpowiedz

    Problem się pojawia, kiedy MSZ wyda negatywną rekomendację. Taka pojawiła się wczoraj, a TUI odwołuje swoje loty do końca kwietnia.

    • Odpowiedz

      TUI odwołało, bo zrobili to Niemcy. TUI Polska nigdy nie było zbyt mocne w Egipcie i ich decyzje w tej sprawie mają małe znaczenie. Ciekawi mnie bardziej jak zachowa się Alfa lub Sun&Fun.
      Prawdą jest, że te rekomendacje MSZ-tu potrafiły wiele namieszać. Tak było w lutym 2011. Podobna, negatywna rekomendacja MSZ z sierpnia ub.r., nie odegrała już tak dużej roli. Pamiętam, że S&F zawiesił wyloty na… tydzień :). Nadal jestem dobrej myśli.

      • Odpowiedz

        Tak, pisałem o TUI również w innym wpisie i również uważam, że to kwestia marnych kontyngentów i decyzja spółki matki. Dzisiaj to samo zrobił Neckermann.

  • Odpowiedz

    Wydaje mi się, że zagrożenie nie jest aż tak duże. Oczywiście, nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości, nie wiemy jak będzie wyglądała Polska za 5-10 lat (niektórzy w swej naiwności sądzą, że wiedzą – wydaje im się, że będzie wyglądała tak jak teraz, tylko trochę lepiej…), a co dopiero mówić o Egipcie.
    Ale zamach w Tabie – nie pierwszy, bo był podobny koło 2008 roku, tak samo jak w Dahab i Sharmie – nie ma wiele wspólnego z sytuacją polityczną ostatnich lat. Bieda była tam zawsze, ruchy ortodoksów też.
    Co jakiś czas zamachy bedą się powtarzały, ale to raczej nie wystraszy turystów, bo nie ma to charakteru ciągłego zagrożenia.
    Jedynie po zamachu pod Świątynią Hapszepsut w 1998 roku, rzeczywiście turystyka przyjazdowa w Egipcie zamarła. I to na kilka lat. Późniejsze zdarzenia nie robiły już takiego wrażenia na ludziach. Zawsze po krótkiej przerwie wszystko wracało do normy. Aż do lutego 2011. Ale wtedy powstała nowa sytuacja – nie były to „zwyczajne” zamachy.
    Jakkolwiek dziwnie, czy brutalnie, by to nie zabrzmiało, to jednak przyzwyczajamy się do takich dramatów.

Zostaw komentarz

Twój komentarz

Imię
Twoja www